Przerwa.

Ostatnio zwyczajnie nie mam motywacji, by cokolwiek tu pisać. Jakoś przestałem odczuwać sens tych działań. Nie zamierzam usuwać bloga, możliwe że potrzebuję jedynie przerwy. Zobaczymy co i jak.

Sinusoida.

Przedwczoraj było koszmarnie. Straciłem kolejną ważną dla siebie osobę. Widocznie nie potrafiła zrozumieć, że raniąc mnie wcale mi nie pomoże.

Wczoraj było lepiej. Trochę podbudowałem swoją wiarę w ludzkość.

Dzisiaj… Nawet nie wiem, jak to opisać. Jakaś pustka w mojej psychice? Chyba.

Może będzie lepiej. Muszę po prostu nieco bardziej „ożyć”. Tak mi się przynajmniej wydaje.

Za dużo naraz.

Ostatnie wydarzenia polityczne i towarzyskie sprawiły, że nie miałem zwyczajnie głowy do pisania bloga. I szczerze – nie wiem czy będę miał. Trochę mnie to wszystko zaczyna przerastać.

Trochę się zacząłem bać o jutro.

Mam jedną osobę, która daje mi pełnowartościowe wsparcie. Zawsze chociaż ta jedna osoba. Ale samotność i tak zżera. Znowu ogarnia mnie często uczucie, że wszystko jest mi wrogiem. Że tak naprawdę mało kto stanie po mojej stronie, jeśli coś mi się stanie.

Strach jest czasem aż zbyt silny.

Do przeczytania jutro. Może.

Strach.

Ostatnio nie pisałem, bo było dość źle. Teraz jest w sumie jeszcze gorzej, choć pewnie po mnie nie widać.

Nawet nie wiem co pisać.

Frustracja.

To, że jestem przerażony koszmarem, jaki się wydarzył w Paryżu, i że współczuję rodzinom ofiar, jest raczej oczywiste. Mniej oczywista, niestety, jest postawa do mniejszości muzułmańskiej we Francji.

Znam paru muzułmanów. Ludzie jak ludzie, wielkiej różnicy między nimi a innymi moimi znajomymi nie ma. Nie widzę żadnego powodu, dlaczego miałbym demonizować całą grupę na podstawie pewnego odsetka, który to akurat jest radykalny…

Ale widzę też zagrożenia. Nienawiść nabiera coraz większych rozmiarów, ofiarami stają się niewinni ludzie. Skąd mogę mieć pewność, że w przyszłości oprawcy przeniosą się z imigrantów na ogółem odmieńców takich jak ja?

Nie możemy być obojętni wobec nienawiści. Nigdy.

Pomoc innym.

W dzień niepodległości (tak, wiem, że już trochę czasu od niego minęło) zaangażowałem się w małą akcję charytatywną. Nic szczególnego, po prostu przekazanie paru ubrań, z których nie korzystałem, na rzecz poszkodowanych. Ale widząc liczbę osób, która zrobiła to samo co ja tego dnia, zastanowiłem się nad tym, czy przypadkiem chęć pomagania innym nie zaczyna również być formą ekscentryzmu.

To trochę przykra idea, ale jeśli dzisiaj za zerwanie ksenofobicznego plakatu nielegalnie przyklejonego do wiaty na przystanku o mało co nie zostałem razem z przyjaciółką zaatakowany przez faceta z nadwagą w średnim wieku, to obawiam się, że trochę nasze społeczeństwo idzie w kierunku skrajnego indywidualizmu wymieszanego z poparciem dla dyskryminacji. To nie wróży niczego dobrego choćby i z mojej perspektywy osoby z zaburzeniami psychicznymi.

Mam nadzieję że w przyszłości moja prospołeczna natura nie zostanie przez innych uznana za objaw choroby.

Do przeczytania jutro.

Po przerwie…

Wybaczcie nieobecność, ostatnimi dniami było naprawdę dziwnie.

W piątek przyjechała znajoma, na początku było fajnie. Ale tego samego dnia odbyła się między mną a moimi rodzicami awantura, której efekty odczuwam do dzisiaj. W efekcie kiedy znajoma wróciła do domu, ja poczułem się samotny. Nie wpłynęło to dobrze na moją psychikę. Zacząłem sypiać o dziwnych porach (od 17 do 2 w nocy), cały mój tryb życia się rozregulował. Trudna sprawa.

Teraz wreszcie przyłożyłem się do tego, by móc coś napisać po tak dłuższej przerwie. Zobaczymy jak to dalej pójdzie. Całe szczęście jutro dzień wolny.

Do przeczytania jutro.

Brak snu.

Ostatnio mam problemy ze snem i w efekcie bardziej skupiam się na odpoczynku, a o wiele mniej na wpisach na blogu. Teraz jednak uznałem że wypadałoby coś napisać. Wygląda na to że mój plan codziennych wpisów runął. Może za jakiś czas uda się wrócić do regularnej publicystyki.

W piątek przyjeżdża do mnie na weekend pewna bliska mi osoba. Planowaliśmy co prawda spotkać się tydzień temu, ale, jak to zwykle bywa, doszło do przełożenia terminu. Niemniej teraz ten weekend spędzę wspólnie z nią i bardzo mnie to cieszy.

Od rana ciężki dzień, mam nadzieję że wytrzymam… Do przeczytania.

Psychologia i psychiatria.

Psychologia i psychiatria są niedoceniane. Psychologia szczególnie. Ludzie stosunkowo często potrafią traktować najbardziej oczywiste podstawy metodologii psychologicznej jako coś absurdalnego i niemiarodajnego. Zapominają jednak (albo może nawet nie wiedzą), że testy psychologiczne są często podstawą do odpowiedniej diagnozy psychiatrycznej.

Psychiatrię zaś uznaje się w niektórych kręgach za zajęcie dotyczące szaleńców i psychopatów, których najlepiej byłoby wyeliminować ze społeczeństwa albo chociaż zamknąć w jakimś więzieniu. Ergo: wychodzi się z założenia, że psychiatra to musi być człowiek, który trzyma nieodpowiednich ludzi w klatkach i ich pilnuje. Nie myślą o tym, że 8 milionów Polaków w wieku 18-64 lat ma jakieś problemy psychiczne, które trzeba leczyć.

Jeżeli czytając powyższe dwa akapity wzdychacie z zażenowania albo dziwicie się, że ktokolwiek mógłby coś takiego powiedzieć – cieszę się niezwykle.

Faktem jest jednak, że o wiele większym szacunkiem darzy się ratowników medycznych niż kadrę psychologiczno-psychiatryczną. Logika stojąca za taką hierarchią zdaje się być następująca: wypadki zdarzają się ludziom często i dobrze że inni ich ratują, ale problemy natury psychicznej są przyznaniem się do porażki i powodem do wstydu. To tym bardziej zaburza nasze relacje społeczne.

Mam nadzieję jednak, że jeszcze w ciągu mojego życia podejście społeczeństwa do takich spraw się zmieni.

Do przeczytania jutro.

Święto.

Dzisiaj praktycznie nie wychodziłem z domu. Nie czuję żadnej potrzeby odwiedzania grobów bliskich. Dla mnie cmentarz to miejsce do spacerów i stawianie zniczy nie powinno być obowiązkiem.

Nie lubię też pogrzebów. Byłem na dwóch pogrzebach wbrew swej woli i były to dla mnie złe i w gruncie rzeczy bezwartościowe przeżycia. Duże grupy ludzi, rytuały, płacz… To zwyczajnie nie dla mnie. Nie chciałbym nawet by ktokolwiek odwiedzał mój ewentualny grób…

Jutro znowu zajęcia. Mam nadzieję że będą przebiegały w miarę normalnie.

Do przeczytania jutro.